Z Podlasia do Norwegii, czyli Posypano w sieci

Z Podlasia do Norwegii, czyli Posypano w sieci

On pochodzi z Terebeli, ona z Piszczaca Pierwszego. Poznali się podczas studiów w Białej Podlaskiej, gdzie mieszkali wspólnie przez kilka lat. Przyszedł czas na zaręczyny, ślub i planowanie wspólnego życia. Sylwia i Paweł Indrykson, bo o nich mowa, zdecydowali, że zamieszkają w Norwegii. A będąc już tam postanowili pokazać, jak wygląda życie w tym kraju z perspektywy Polaka. Prowadzą popularny kanał na YouTube o tej tematyce.

– Pomysł na założenie kanału zrodził się bardzo spontanicznie, po prostu po pewnym czasie naszych codziennych zmagań w obcym kraju postanowiliśmy wykorzystać nasze doświadczenia i przeżycia w kreatywny sposób, pomagając przy tym innym – wspomina Paweł. Bo to głównie o pomoc innym chodzi założycielom kanału.

Opowiemy Wam naszą historię...

Do Norwegii para wyjechała w lipcu 2015 roku, a decyzja o tym wcale nie była prosta. Poprzedziły ją rozmowy z bliskimi oraz analizowanie wszystkich "za" i "przeciw". – Po urlopie spędzonym w Norwegii nadarzyła się okazja do wyjazdu tam do pracy, i skorzystali z niej. Wiem, że decyzja była trudna, bo wiadomo: inny kraj, inni ludzie, a poza tym także język norweski jest dość trudny. Nie jechali w ciemno, przed wyjazdem dużo czytali, jak to tam wszystko wygląda. Dobrze, że znają angielski, bo na pewno ułatwiło im to komunikację. Są młodzi, otwarci, więc skorzystali, bo nic nie stało na przeszkodzie. Wiadomo, że rodzinie było smutno z tym, że wyjeżdżają, bo będą daleko, ale przecież nikt ich nie będzie zatrzymywał – wspomina Natalia Tymoszuk, siostra Sylwii.

Sylwia nad Jeziorem Sognsvann. W Norwegii nie zawsze jest zimno!

Dziś młode małżeństwo wspomina, że start w Norwegii był nie lada wyzwaniem. – Po przyjeździe do nowego kraju byliśmy trochę zagubieni, więc stwierdziliśmy, że przekazanie tego, czego doświadczyliśmy i doświadczamy, doda otuchy osobom, które dopiero rozpoczynają swoją emigracyjną przygodę, rozważają ją lub po prostu chcą zobaczyć, jak wygląda życie w innym kraju, bez wychodzenia z domu – opowiada Sylwia.

Od pomysłu przeszli do realizacji. Kanał, który stworzyli po przyjeździe do kraju Wikingów, nosi nazwę POSYPANO. Skąd taki pomysł? To skrót od słów: Polska, Sylwia, Paweł i Norwegia.

Kanał spotkał się z niezwykle ciepłym przyjęciem, pod filmami pojawia się mnóstwo komentarzy. Sympatyczna para ma już prawie 1200 subskrybentów, czyli osób, które na bieżąco oglądają ich kolejne odcinki. Łącznie nagrali już ponad 90 filmów, m.in. o tym jak przygotować się do wyjazdu do Norwegii, jakie są plusy i minusy życia w tym kraju, albo jakie są koszty zamieszkania w Norwegii. Każdy z filmów ma przynajmniej kilkaset wyświetleń, choć są i takie popularne jak "Minusy życia w Norwegii", który obejrzano 61 tysięcy razy i pojawiło się pod nim ponad 500 komentarzy.

– Tematykę do naszych filmów podpowiada nam samo życie i oczywiście widzowie. Nagrywamy o tym, co wydaje nam się pomocne i ciekawe do obejrzenia dla naszych widzów. Można się więc z nami pośmiać, pozwiedzać, ale też podyskutować na poważne tematy – mówią nam twórcy POSYPANO.

Wśród osób, które odwiedzają ich kanał, są także Polacy, którzy podobnie jak oni wyemigrowali, tyle że do innych krajów, jak Holandia, Szwajcaria, Anglia czy Nowa Zelandia. W komentarzach pod ich filmami dzielą się spostrzeżeniami, jak z kolei żyje się w tamtych krajach.

Ułożyli życie, ale myślą o powrocie

Szczyt Kolsåstoppen zdobyty. Pobyt w Norwegii to nie tylko praca, ale też czas na zwiedzanie

Nowych tematów nie brakuje, niesie je samo życie w Norwegii, gdzie mieszkają, pracują, wciąż nawiązuje nowe kontakty i relacje. – Po przyjeździe obojgu nam udało się znaleźć pracę w handlu, choćby z racji tego, że lubimy kontakt z ludźmi. I w tej branży obracamy się do tej pory – opowiada Paweł.

Choć życie w Norwegii jest ciekawe, młodych ciągnie jednak w rodzinne strony. Bliskich odwiedzają tak często, jak to możliwe. – Staramy się tak organizować nasze obowiązki, aby minimum co trzy miesiące odwiedzać naszych bliskich. Chcielibyśmy widywać ich częściej, ale ze względu na odległość i na pracę nie jest to niestety możliwe – ubolewają.

Przyznają, że tęsknią za Polską. – Po wyjeździe do innego kraju spojrzeliśmy na niektóre sprawy z innej perspektywy i tęsknimy nawet za rzeczami, na które kiedyś w Polsce nie zwracaliśmy uwagi. Pomimo prawie trzech lat spędzonych za granicą tęsknota za Polską jest ciągle obecna w naszym życiu. To ją uważamy za nasz dom i prędzej czy później do tego domu zamierzamy wrócić – podsumowuje Paweł.

Tęsknią, jak się okazuje, również rodzice. – Każdy rodzic boi się o swoje dziecko, gdy podejmuje ono decyzję o wyjeździe do innego kraju. Każda matka chce przecież dobrze dla swojego dziecka. Paweł i Sylwia starają się przyjeżdżać jak często to możliwe, są w Polsce dwa-trzy razy w roku – wspomina Anna Indrykson, mama Pawła. Ona również miała okazję odwiedzić ich w Norwegii: – Miejscowość, w której mieszkają, jest ładna i spokojna. Choć byłam tam na miejscu, to i tak nie zdołałam dowiedzieć się o Norwegii tyle, ile dowiaduje się z ich filmików. Oglądam wszystkie, jestem na bieżąco.

Rodzina i znajomi śledzą kanał

Mariola Tymoszuk, mama Sylwii: – Gdy wyjeżdżali, pojawił się stres, jak to będzie. Ale to była ich decyzja, mieli nasze wsparcie. Nie miałam okazji ich tam jeszcze odwiedzić, wiadomo, i my mamy pracę, i oni. Ale gdy przyjeżdżają, to mamy okazję się sobą nacieszyć. Zawsze mówią, żeby nic specjalnie nie szykować, mogą być tylko kanapki, byle się tylko spotkać. Są tak samo skromni prowadząc swój kanał na YouTube. Oni niczego nie udają, nie kreują – widzimy ich takich, jakimi rzeczywiście są. A opowiadając o Norwegii pozwalają nam dowiedzieć się czegoś nowego. Ja na przykład nie wiedziałam, że nie ma tam ogórków kiszonych.

Natalia Tymoszuk, siostra Sylwii: – Dobrze, że podjęli decyzję o wyjeździe. Zobaczyli kawałek świata i będą mieli porównanie z tym, jak jest w Polsce. Dzięki temu, że prowadzą kanał, możemy chociaż zobaczyć, jak to wszystko tam wygląda. Rozmowa nie odda wszystkiego, a dzięki filmom wiem, jakie mają widoki, jak wygląda ich miasto. Czasem mogę obejrzeć razem z nimi jakieś ciekawe miejsce, którego z pewnością nigdy bym nie odwiedziła. Na co dzień oglądam YouTube, więc miło zajrzeć i na ich kanał, zobaczyć, co u nich słychać. Tworzą rzeczy przydatne dla innych, wiec jeśli nagrywanie sprawia im przyjemność, to niech robią to dalej, ja trzymam za nich kciuki.

Błażej Wróblewski, znajomy pary: – Myślę, że Paweł z Sylwią dzięki wyjazdowi mają okazję poznać inny zakątek świata. Z Pawłem znamy się właściwie od podstawówki i trochę przez lata straciliśmy kontakt, ale szczęśliwie go odzyskaliśmy. Sama inicjatywa kanału oraz to, w jaki sposób jest prowadzony przez Pawła i Sylwię, jest rewelacyjny. Jak tylko mam chwilę, to z przyjemnością ich oglądam. Osobiście bardzo lubię tematykę innych krajów i kultur, dlatego uważam, że z POSYPANO można wynieść bardzo dużo cennych informacji, które mogą się przydać zarówno turystom, jak i osobom, które wybierają się na dłuższy pobyt do Norwegii. Tym bardziej że Paweł i Sylwia bardzo skrupulatnie odpowiadają na wszystkie zadawane im przez oglądających pytania.

Kamil Ułasiuk, znajomy pary: – Kiedy Paweł przysłał mi linki do pierwszych odcinków bloga, pomyślałem, że fajnie będzie wreszcie zobaczyć, jak im się tam żyje. Kiedy spotykaliśmy się w Białej podczas ich wizyt w Polsce, często podpytywałem ich o to, jaka tak naprawdę jest Norwegia. Paweł i Sylwia zawsze opowiadali mi z pasją, ale jako osoba nigdy niebędąca za granicą, nie miałem zbyt dużego wyobrażenia o losie emigracyjnym w Skandynawii. Dzięki POSYPANO smakujemy norweską rzeczywistość i konfrontujemy ją z codziennością w Polsce. Nie spodziewałem się, że ten kanał tak szybko im zaskoczy, ale tym większa jest moja satysfakcja, że śledziłem przedsięwzięcie Indryksonów od samego początku. Osobiście bardzo kibicuję, by wrócili na stałe do Polski – prawdopodobnie już jako osobowości otrzaskane przed kamerą i z rozpoznawalną marką we vlogosferze.

Justyna Dragan

Dodaj komentarz

Komentarze

    Brak komentarzy