Nie mieli przepisu na Białka

Nie mieli przepisu na Białka

Bardzo bliscy zdobycia punktu byli w sobotę w Świdniku piłkarze Podlasia. Niestety, choć odrobili dwubramkową stratę, to zaraz po tym błąd popełnił Maciej Wrzosek a Paweł Komar nie wykorzystał jedenastki. Gospodarze mieli za to w swoich szeregach 37-letniego Wojciecha Białka.

AVIA Świdnik – PODLASIE Biała Podlaska  4:2  (2:0).

1:0 – Białek (27, karny),  2:0 – Białek (45),  2:1 – Dmowski (55),  2:2 – Buzun (69),  3:2 – Górka (72),  4:2 – Białek (85).

Avia: Szelong, Kukułowicz, Głaz, Mykytyn (46 Kołodziej), Kuliga, Maluga (61 Górka), Wójcik (61 Partyka), Mroczek (83 Plesz), Prędota (64 Ceglarz), Białek, Szpak.

Podlasie: Wrzosek, Marczuk, Pyrka, Konaszewski, Komar, Dmitruk (46 Buzun), Nieścieruk, Dmowski, Jastrzębski (85 Kuron), Zabielski (88 Kędra), Kosieradzki (80 Martynek).

Sędzia: G. Jabłoński (Kraków).

Kartki-żółte: Ceglarz, Górka, Szelong i Głaz (Avia) oraz Buzun i Dmowski (Podlasie).

Już przed meczem było wiadome, że najbardziej nasi piłkarze muszą uważać na doświadczonego napastnika Avii. Co z tego, skoro ten i tak skompletował hat-tricka. Jego pierwszy strzał był niecelny, następnie Wrzosek wygrał pojedynek z Damianem Szpakiem, lecz gdy tego ostatniego w polu karnym sfaulował Komar, 37-latek pewnie wykorzystał jedenastkę. Na dodatek tuż przed przerwą po raz drugi cieszył się ze zdobytego gola, kiedy zdążył z dobitką obronionego przez bramkarza Podlasia strzału Bartosza Mroczka. Trochę wcześniej z bliska spudłował Piotr Prędota. Bialczanie nie byli jednak tymi, którzy się tylko przyglądają, jak grają gospodarze. Groźne strzały oddali Mateusz Jastrzębski i Dominik Marczuk, a tylko w sobie wiadomy sposób Bartosz Szelong obronił uderzenie Pawła Zabielskiego.

Nie mający nic do stracenia i zmobilizowani w przerwie przez trenera Władimira Gieworkiana piłkarze Podlasia zaraz po przerwie ruszyli do odrabiania straty i to im się udało. Pierwszy miejscowego bramkarza pokonał Kamil Dmowski, który wykorzystał podanie Jarosława Kosieradzkiego. Po niecałym kwadransie było już 2:2, kiedy po nieudanej pułapce ofsajdowej trafił Karol Buzun. Niestety, zaraz po tym fatalny błąd popełnił Wrzosek. Po wrzutce z rzutu rożnego nie utrzymał piłki w dłoniach a zamykający akcję Arkadiusz Górka posłał ją do siatki.

Nie był to jednak koniec emocji, bo oba zespoły poszły na wymianę ciosów. Najpierw Dawid Kuliga trafił w słupek, następnie Sebastian Głaz sfaulował w polu karnym Zabielskiego i przed szansą zdobycia gola na 3:3 stanął Komar. Niestety, Szelong wygrał z nim pojedynek a gdy w 85. minucie centrę Szpaka na czwartego gola dla Avii a trzeciego w sobotnim meczu na swoje konto zamienił głową Białek, z bialczan zeszło powietrze. Do tego stopnia, że Białek miał jeszcze dwie doskonałe sytuacje bramkowe a Eryk Ceglarz jedną, ale ich nie wykorzystali. – Gramy coraz lepiej, teraz tylko trzeba, by chłopcy bardziej uwierzyli w siebie – powiedział „Podlasiakowi” trener Gieworkian.

Roman Laszuk

Dodaj komentarz

Komentarze

    Brak komentarzy

Zobacz także: