Moje życie z VIP-em: Nie lubię być w centrum zainteresowania

Moje życie z VIP-em: Nie lubię być w centrum zainteresowania

Z Katarzyną Chodzińską, żoną wiceprezydenta Białej Podlaskiej Adama Chodzińskiego, o dzieleniu domowych obowiązków, realizowaniu pasji i funkcjonowaniu w życiu publicznym, rozmawia Justyna Dragan.

Nie ma pewnie mieszkańca Białej Podlaskiej, który nie wie, kim jest Adam Chodziński. Prezydent wraz z zastępcami są bowiem ciągle na świeczniku. A kim jest żona wiceprezydenta, czym zajmuje się pani na co dzień?

– Żona wiceprezydenta jak większość kobiet łączy rolę żony i matki z pracą zawodową. Jak każda matka dbam o swoje pociechy, staram się zapewnić im wszystko, co jest niezbędne w ich życiu codziennym. Jako żona wspieram męża w jego działaniach. Jestem nauczycielką edukacji wczesnoszkolnej. Praca zawodowa pochłania wiele czasu, bo nauczyciel to menedżer, przywódca, artysta, pasjonat, ale też skromny uczeń, który cały czas zdobywa wiedzę. Jestem optymistką, dlatego łatwej mi sprostać wszystkim zadaniom stojącym przede mną.

Pani mąż chętnie dzieli się w mediach społecznościowych zdjęciami z wyjazdów, w tym zagranicznych. Czy podróże to państwa wspólna pasja?

– Tak, podróże to nasza wspólna pasja. To moment, kiedy można oderwać się od codziennych obowiązków. Są to chwile, które pozwalają nam spędzić wspólnie czas oraz poznać nowe zakątki świata. Ma to ogromny wpływ na rozwój poznawczy naszych dzieci. Podróżowanie to wielka przygoda.

Czy są takie miejsca, które chcielibyście państwo odwiedzić?

 – Na świecie jest wiele ciekawych miejsc, które chcielibyśmy zwiedzić. Nieważne, gdzie spędzamy urlop, ale ważne jest to, że jesteśmy wszyscy razem.

Pełnienie funkcji wiceprezydenta, odpowiedzialnego chociażby za inwestycje, to momentami stresująca, a na pewno bardzo absorbująca praca. Jak lubi relaksować się w domu pani mąż?

– Mąż na relaks ma niewiele czasu, ale kiedy przychodzi do domu, lubi przebywać w kuchni, przygotowując pyszne potrawy, lub zajmować się niewielkimi remontami. Interesują go również zagadnienia związane z sytuacją polityczną i gospodarczą w kraju i za granicą. Część swojego wolnego czasu poświęca swojej pasji – motoryzacji.

Czy rozmawiacie państwo w domu o pracy i czy mąż dzieli się z panią swoimi troskami związanymi z codziennymi obowiązkami w magistracie?

– Po przekroczeniu progu domu wszystkie troski i zmartwienia związane z wykonywaną pracą zostają za drzwiami. 

Macie państwo dwóch synów. Czy mąż w natłoku obowiązków znajduje czas na spędzanie z nimi czasu, czy może tego czasu niekiedy brakuje? Czy mąż i chłopaki mają ulubione formy spędzania wolnego czasu?

– Zawsze czasu spędzonego z dziećmi jest za mało, więc stara się, by spędzać go w różnorodny sposób. Są to wspólne wycieczki rowerowe, spacery, imprezy kulturalne, gry planszowe oraz na przykład zabawa klockami lego. Codziennym rytuałem jest czytanie do poduszki młodszemu synowi.

Kto pomaga dzieciom w odrabianiu lekcji? Z jakich przedmiotów mocny jest tata, a w czym bezkonkurencyjna jest mama?

– Starszy syn nie wymaga już pomocy, a młodszy jeszcze jej nie potrzebuje. Odpowiadając na drugą część pytania, to tata jest mocny z przedmiotów ścisłych i plastycznych, a ja z przedmiotów humanistycznych.  

Kto jest głową rodziny w domu państwa Chodzińskich? A może jest tak, że dzielicie obowiązki sprawiedliwie?

– Jak pani wie, oboje z mężem pracujemy i żeby podołać wszystkim obowiązkom, dzielimy je między siebie w zależności od sytuacji.

A kto rządzi w kuchni? Może wspomni pani o popisowym daniu w wykonaniu męża?

– W kuchni rządzi ten, kto pierwszy wróci do domu. A jeśli chodzi o popisowe danie mojego męża, to jest to zupa meksykańska. Natomiast jeśli chodzi o desery, to szarlotka.

Pani mąż ma za sobą udział w wyborach samorządowych. Jak wspomina pani czas kampanii, oczekiwanie na wyniki? W domu dużo się o tym mówiło?

– Czas kampanii to czas, w którym mąż w domu był gościem. Starałam się jednak wspierać go i pomagać, przejmując większość obowiązków domowych. Wieczór wyborczy to długie chwile oczekiwania na wyniki.

Wiceprezydent wciąż jest w kontakcie z mieszkańcami, którzy niejednokrotnie zgłaszają swoje uwagi i propozycje, chociażby wykonania dróg czy chodników. Czy i pani dostaje takie pytania i sugestie z prośbą o przekazanie mężowi?

– Nie wchodzę w kompetencje męża, i od razu, jeżeli ktoś próbuje lub ma jakieś sugestie, odsyłam bezpośrednio do męża.

Rzadko można spotkać panią u boku męża w służbowych sytuacjach, na miejskich obchodach różnych wydarzeń. Jaki jest tego powód? Nie lubi pani być w centrum zainteresowania?

– Staramy się oddzielać życie prywatne od zawodowego. Udział w uroczystościach państwowych i miejskich jest w zakresie pracy mojego męża. Nie lubię być w centrum zainteresowania, ale chętnie uczestniczę w wybranych wydarzeniach kulturalnych.

Jak pani wspomniała, mąż pasjonuje się motocyklami. Ma w pani poparcie w tej kwestii?    

– Motocykle to jego pasja, więc muszę to akceptować. Nie ukrywam jednak, że każdy wyjazd w trasę niesie za sobą pewne niebezpieczeństwa. Jako żona martwię się i czekam z utęsknieniem na jego powrót. Mam nadzieje, że w tym sezonie motocyklowym uda nam się wybrać na wspólną wyprawę.

A co jest pani największą pasją, jak lubi pani spędzać wolny czas?

– Wolnego czasu nie mam zbyt dużo. Każdą wolną chwilę staram się maksymalnie wykorzystać. Uwielbiam, tak jak cała rodzina, podróże – te małe i te duże. W wolnych chwilach lubię poczytać ciekawą książkę, obejrzeć dobry film czy posłuchać ulubionej  muzyki.

Dodaj komentarz

Komentarze

    Brak komentarzy

Zobacz także: